zbieram cosie i układam w bukiety a potem pakuję do śmieci bo nie chcą do wazonów pasować…
czasami coś pada w człowieku…
jak dusza w skrzypcach co te dwie pięknie wyprofilowane deseczki trzyma i niby nic…ale kiedy wypadnie nikt nie zagra na nich więcej…
gdzieś mi dźwięk zanika…może to ten wiek…może biomed…
nie żalę się…inni mają gorzej…
i głód na świecie…i ten ozon…
sam zapracowałem na to co mam…i będę jeść com nawarzył…
dobranoc..